- LIPIEC 2004
- Letni problem - bac sie zmij? Ukaszenia zmii zdarzaja sie przypadkowo podczas letnich wycieczek do lasów, w góry, nad wody, w czasie zbierania jagód, malin, grzybów, podczas sianokosów w wyniku nadepniecia weza, dotkniecia tulowiem lub dlonia. Zmija nigdy pierwsza nie atakuje i nie kasa czlowieka, a tylko wówczas, gdy próbuje sie ja chwycic lub po zadaniu jej bólu. Opowiesci o zmijach, które podstepnie, pierwsze atakuja, skacza, czy gonia czlowieka, sa wytworem ludowej fantazji
(Zrodlo - OGP)
- Lubliniec ... Wojt spoliczkowal Posla Wójt Boronowa (woj. slaskie) Jihad Rezek na oficjalnej kolacji wydanej przez burmistrza Lublinca spoliczkowal lidera slaskiej Samoobrony posla Andrzeja Grzesika.
Burmistrz Józef Kazik wydal w piatek w domu kultury uroczysta kolacje z okazji wizyty zaprzyjaznionych samorzadowców z Wegier. Wsród zaproszonych gosci byl m.in. posel Andrzej Grzesik i wójt Boronowa Jihad Rezek. Syryjczyk z pochodzenia, którego imie oznacza "Swieta wojna", jest obywatelem Polski od 1993 roku, a w Boronowie rzadzi juz kolejna kadencje. Wedlug relacji swiadków wójt z poslem przy przywitaniu doskoczyli do siebie, i to nie w przyjacielskim gescie. Sytuacje ratowal gospodarz spotkania, rozdzielajac walczacych. - Stalem z zona, starosta lublinieckim i jeszcze kilkoma osobami, gdy podszedl do mnie pan Rezek i powiedzial, ze zastanawia sie, czy podac mi reke na powitanie. Potem nieoczekiwanie uderzyl mnie w twarz - mówi posel Samoobrony. - Nie zamierzalem sie bic. Dopiero bylby skandal. To niezrównowazony czlowiek, nie wiem, jak zostal wójtem - dodaje Grzesik. Zupelnie inaczej wyglada relacja wójta Boronowa. - Posel zachowywal sie prowokacyjnie. Gdy na powitanie pocalowalem dlon jego zony, on stajac obok niej, wysunal swoja reke do... pocalunku. Chcialem mu odtracic reke, jednak pochylil sie i klepnalem go w okolicy glowy. To nie bylo zamierzone uderzenie - opowiadal Jihad Rezek tuz po incydencie. Dzis, choc w Lublincu huczy od plotek, nikt z notabli nie chce komentowac piatkowych wydarzen. Burmistrz Józef Kazik, który mial rozdzielac obu panów, byl wczoraj nieuchwytny dla "Gazety". - Jest poza urzedem. Powinien wrócic po godzinie 14, pracujemy do 15.30 - informowano w sekretariacie przed poludniem. Zadzwonilismy o 15.05. - Pan burmistrz przyszedl wpól do trzeciej, ale juz wyszedl i dzis go juz nie bedzie - uslyszelismy w sekretariacie burmistrza. Inny z wójtów, który mial byc swiadkiem incydentu, powiedzial nam, ze nic nie widzial, bo byl chory. Jihad Rezek twierdzi, ze w niedziele zadzwonil z przeprosinami do posla. W poniedzialek wzial dwutygodniowy urlop i wyjechal za granice. Andrzej Grzesik nie zamierza jednak puscic sprawy w niepamiec. - Zastanawiam sie z prawnikami, w jakiej formie powiadomic organy scigania. Przeciez ten pan naruszyl godnosc posla. Nie chodzi o moja osobe, tylko funkcje, jaka pelnie - powiedzial nam wczoraj. Konflikt miedzy lubliniecka Samoobrona, w której pierwsze skrzypce gra Andrzej Grzesik, a wójtem Boronowa tlil sie od dawna. Juz w czasie kampanii przed wyborami samorzadowymi w 2002 roku pojawily sie ulotki nawolujace: "Arab do domu". Byly anonimowe, ale zwolennicy Jihada Rezka nie mieli watpliwosci, ze to sprawka ludzi "Samoobrony". Potem w lokalnym pisemku tej partii pojawialy sie wielokrotnie artykuly podwazajace dzialania wójta Boronowa. Z kolei Rezek byl jednym z sygnatariuszy listu protestacyjnego do Rady Powiatu, po tym, jak w lutym - pod naciskiem Andrzeja Grzesika - wymieniono staroste lublinieckiego i przewodniczacego rady. Andrzej Grzesik Ma 37 lat. Organizowal blokady dróg w Lubecku. Lider Samoobrony na Slasku, od 2001 r. posel. Jihad Rezek Urodzil sie 46 lat temu w Damaszku w Syrii. Po studiach zostal w Polsce. Od 2000 r. wójt Boronowa
- Koniec problemow z woda Najpózniej od grudnia mieszkancy Klekotnej, Kocur i Malichowa w gminie Dobrodzien beda miec w kranach czysta wode. Wlasnie ruszyla tam budowa wodociagów.
Wszystkie trzy wsie i przysiólki Pila i Kopina k. Piotrowni sa juz jedynymi w gminie, których mieszkancy zdani sa wciaz na przydomowe studnie albo hydrofornie. Na poczatku ubieglego roku gminne wladze postaraly sie o dofinansowanie kosztów budowy sieci wodociagowej z funduszy SAPARD. A mieszkancy utworzyli spoleczne komitety budowy wodociagów i skladaja sie po 2,5 tys. zl od gospodarstwa na oplacenie kosztów przylaczy. - Wodociag w miejscowosci Klekotna liczyc ma lacznie okolo jedenastu kilometrów, natomiast siec budowana z Kocur do Malichowa jeszcze ponad dziesiec - mówi Dariusz Dykta, kierownik referatu inwestycji w dobrodzienskim urzedzie gminy. - Kosztowac to bedzie razem 1.532.000 zlotych. Polowe sfinansujemy z kredytu. Reszte zrefunduje nam SAPARD. Prace ruszyly kilka dni temu i trwac maja do konca listopada, przy czym wodociag z Klekotnej ma byc gotowy juz dwa tygodnie wczesniej. Zgodnie z projektem niektóre odcinki sieci przebiegac beda przez prywatne pola. Ich wlasciciele zostali juz poinformowani, ze czesc rosnacych tam upraw w konsekwencji zostanie zniszczona. - Zdajemy sobie sprawe, ze termin rozpoczecia robót jest dla rolników dosyc nieszczesliwy - uprzedza ewentualne skargi Joachim Kiwic, przewodniczacy dobrodzienskiej rady miejskiej. - Wchodzimy im w pola i je rozkopujemy. Jednak nie bylo innego wyjscia. Gdybysmy wstrzymali sie z pracami do jesieni, SAPARD cofnalby nam refundacje. - Jak mus to mus - odpowiada na to Pawel Lizurek z Malichowa. - Po moim polu takze pójda z piecset metrów i gdy poinformowalem o tym dzierzawce, nie robil zadnego problemu. Wszyscy bedziemy miec przeciez dzieki temu wreszcie dobra wode, a nie taka zazelaziona jak dotad. - Z tego co wiem, to i w naszej wiosce wszyscy sie raczej ciesza niz narzekaja - dodaje Dorota Kaleja, przewodniczaca Komitetu Budowy Wodociagu w Klekotnej. - Raz, ze studnie czesto w lecie wysychaly. Dwa, ze w wielu z nich woda nie nadaje sie do picia. Jest zólta i ma przykry zapach. (NTO - Emka)
- Zebowice ... Gmina poza zasiegiem... Masz telefon komórkowy sieci Era GSM? Do Zebowic sie z niego nie dodzwonisz. Stamtad tez nikt nie zadzwoni.
Na terenie gminy Zebowice telefon Ery staje sie jedynie bezuzytecznym gadzetem, bo nie ma zasiegu. - Z prosba o podlaczenie nas do sieci Ery zwrócilismy sie do tego operatora niemalze natychmiast po wybudowaniu nam masztu przekaznikowego przez Plus, czyli ponad rok temu - wyjasnia Waldemar Czaja, wójt Zebowic. - Jak odpowiedziano nam wtedy, nie jest to takie proste. Zebowice leza w niecce otoczonej lasami, które wytlumiaja sygnal. Dlatego, zeby sygnal Ery do nas docieral, konieczne jest podniesienie masztu o cztery i pól metra. Jest nadzieja, ze stanie sie tak jeszcze w tym roku. - Otrzymalem juz informacje, ze obaj operatorzy juz sie w tej sprawie porozumieli. W ciagu najblizszych miesiecy maszt Plusa zostanie podniesiony i swoje anteny zalozy na nim takze Era. (NTO - Emka)
|