- LUTY 2004
- Juz od marca blisko polowa powiatu oleskiego bedzie tonac w ciemnosciach ... Jeszcze do końca ubiegłego roku oświetlenie dróg krajowych, wojewódzkich i powiatowych było częściowo dotowane z budżetu centralnego, a jedynie oświetlenie dróg gminnych - finansowane w całości z budżetów gmin. Od 1 stycznia jednak państwo cofnęło tę dotację. Skutek? Już od kilku tygodni blisko połowa dróg w gminach Praszka i Dobrodzień pogrążona jest od północy do godziny trzeciej-czwartej rano w ciemnościach, bo ich władze podjęły decyzję o czasowym wyłączaniu oświetlenia. A w ciągu najbliższego miesiąca ilość nieoświetlonych o tej porze dróg w powiecie kilkakrotnie wzrośnie.
Lampy nie zgasną jedynie w Oleśnie, które jako jedyne w powiecie zmodernizowało oświetlenie na energooszczędne, oraz w Zębowicach. Natomiast, jak zapowiadają już władze Praszki i Dobrodzienia, a także Rudnik, wyłączać będą niebawem czasowo wszystkie obwody świetlne, jakie się da, czyli poza nielicznymi, sterowanymi na fotokomórkę. - Brak tej dotacji poważnie pomieszał nam szyki - mówi Marian Ponichtera, zastępca burmistrza Praszki. - Zwłaszcza, że panstwo wycofało się jeszcze z kilku innych dopłat i w konsekwencji mamy 4 miliony złotych niedoboru w budżecie. Dlatego oszczędzanie na energii to konieczność. - Była to dla nas bardzo trudna decyzja, już choćby ze względów bezpieczeństwa - tłumaczy Lidia Kontny, burmistrz Dobrodzienia. - Jednak zdecydowaliśmy się na ten krok, bo i tak by mieć pieniądze na oświetlenie, musieliśmy zrezygnować z kilku inwestycji. Wnioskujemy do ministerstwa o przywrócenie dotacji, traktujemy te wyłączenia jedynie jako rozwiązanie tymczasowe. Nad wprowadzeniem ograniczeń zastanawiają się również władze gmin Radłów i Gorzów Śląski. - W naszym przypadku dofinansowanie do oświetlenia było na tyle wysokie, że pokrywało aż trzy czwarte wszystkich wydatków na ten cel - mówi Włodzimierz Kierat, wójt Radłowa. - Toteż problem jest spory i jakoś musimy go rozwiązać. Na razie konsultujemy się w tej sprawie z ościennymi samorządami. I wcale niewykluczone, że już w marcu pójdziemy w ślad tych, które oświetlenie wyłączają. - Właśnie rozważamy ten pomysł, przedyskutujemy go z radnymi w najbliższą środę, na sesji budżetowej - zapowiada Artur Tomala, burmistrz Gorzowa Śl. - Alternatywą jest bowiem jedynie modernizacja oświetlenia. Trzeba jednak zainwestować w nią kilkaset tysięcy złotych, w tym roku radni mogą ją odrzucić. Opinie mieszkańców miejscowości, w których już wyłączane jest światło, na temat zasadności tej decyzji są mocno podzielone. - Mnie to akurat nie przeszkadza i nie słyszałam, by ktoś narzekał - mówi Krystyna Bąk z Szemrowic w gm. Dobrodzień. - Przecież wieczorem i rano światło jest, a po północy wszyscy już śpią. Poza tym wiem, że z finansami jest ciężko i nie ma innego wyjścia. - Odkąd zaczęły się te wyłączenia, wszyscy czujemy się nieswojo - ocenia z kolei Irena Pawlaczyk ze Strojca w gm. Praszka. - Boimy się, że ośmieli to przestępców. A także, że trudniej będzie dostrzec pieszego na poboczu i któryś z kierowców może kogoś potrącić. Zastanawiamy się, czy nie przekonać władz, by oszczędzały na czymś innym. (NTO)
- Połączenie szkół z Gosławic i Dobrodzienia ...
O tym, że Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Gosławicach czekają poważne problemy finansowe, było już wiadomo w zeszłym roku. Liczba uczniów zmniejszyła się wówczas z 280 do 190, jednocześnie ubyło też funduszy z subwencji oświatowej. Sprawą zajęło się oleskie starostwo, które zaproponowało połączenie placówki z dobrodzieńskim Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych. - Najważniejsze jest to, że proces ten uda nam się przeprowadzić przy utrzymaniu dotychczasowego zatrudnienia - wyjaśniał podczas wczorajszej sesji Kryspin Nowak, wicestarosta oleski. Ponadto tłumaczył, że od września zajęcia nadal będą się odbywały w Gosławicach, gdyż starostwo być może w następnych latach uruchomi tam Centrum Kształcenia Rolniczego, bo - jak przewiduje - po wejściu Polski do Unii Europejskiej prawdopodobnie wzrośnie zainteresowanie wykształceniem rolniczym. - Zamiast likwidować, łączymy szkoły, też z nadzieją na lepszą przyszłość - powiedział "NTO" Nowak. Stanisław Kowalczyk, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Gosławicach, stwierdził w rozmowie z "NTO", że jest zadowolony, bo szkoła nadal będzie istniała, choć już nie jako samodzielna jednostka. - To jedyne wyjście, tym bardziej, że nauczyciele nie stracą zatrudnienia - podsumował. Za połączeniem placówek głosowało 16 radnych, jeden wstrzymał się od głosu. (NTO)
- Od 1 maja 2004 za granice na dowod ... Rząd chce, żeby po 1 maja Polacy mogli przekraczać granice państw Unii na podstawie dowodu osobistego, również starego
Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy o dowodach osobistych. Nasze stare dowody - zielone książeczki - zostaną zgłoszone unijnym służbom granicznym jako ważne dokumenty podróży. Będziemy mogli się nimi posługiwać na równi z paszportami czy nowymi, plastikowymi dowodami. Czy Unia je uzna? Rzecznik MSWiA Alicja Hytrek uspokaja, że Unia nie ma zastrzeżeń co do ważności i zabezpieczeń polskich dokumentów podróży, w tym starych dowodów. - Może się zdarzyć, że będą bardziej wnikliwie oglądane, ale nie musi tak być - mówi. Dodaje, że już 8 mln Polaków ma nowe dowody, co miesiąc dostaje je pół miliona osób, a podróżować będziemy mogli w dalszym ciągu również na paszport. Celnik zawsze może jednak zatrzymać osobę, której dokumenty wzbudzą jego wątpliwości. Zapytaliśmy najbliższych sąsiadów, czy będą uznawać stare polskie dowody. Szwedzki konsulat na razie nie ma w tej sprawie zdania. Niemcy są bardziej konkretni: - Zasadą jest, że wystarczy dowód osobisty, w tym i stary polski dowód. Ale podzielamy obawy, że istnieje możliwość nadużyć. Dlatego w szczególnych przypadkach przewidziano możliwość gruntownej kontroli - wyjaśnia Stefan Bredohl, attaché prasowy ambasady Niemiec. Problemy z akceptacją swoich dokumentów mieli Grecy. Unia nie zgodziła się na dowody osobiste wypisane greckim alfabetem. Nie uznano też dokumentów Czechów i Słowaków wydanych jeszcze przez Czechosłowację. Estonia i Łotwa mają z kolei problem, na podstawie jakich dokumentów mogliby wjeżdżać do państw UE osoby z mniejszości rosyjskojęzycznej, które nie mają obywatelstwa ani paszportu w tych krajach. Na podróże po Unii bez kontroli granicznych będziemy musieli poczekać do chwili wejścia Polski do układu z Schengen (po 2007 r.). (NTO)
|