- STYCZEN 2004
- Czarnej serii ciag dalszy ... 95 wypadków drogowych, 648 kolizji, 33 zabitych i 93 rannych - taki był rok 2003 na oleskich trasach. Dane te podała policja. Z zestawienia, które opracowali funkcjonariusze, wynika, że najwięcej wypadków wydarzyło się w gminach Olesno (28) i Dobrodzień (24), gdzie zginęło 12 osób. Najwięcej rannych, bo aż 29 osób, było w Oleśnie. W Zębowicach doszło do 3 wypadków, w których zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Ponadto odnotowano 8 kolizji.
W co dziewiętnastym zdarzeniu drogowym w powiecie oleskim sprawcą wypadku lub kolizji była osoba nietrzeźwa.
- Policja wyciaga reke ... Samorządy kupują policjantom paliwo, papier i tusz do drukarek. Od tego roku policję mogą też finansować firmy ubezpieczeniowe Gminy Dobrodzień i Zębowice są przyzwyczajone, że co roku wyciągamy do nich rękę o pieniądze - przyznaje podinsp. Andrzej Rzemiński, komendant komisariatu w Dobrodzieniu. - W tym roku obiecano nam radar.
W minionym roku gmina Zębowice przekazała komisariatowi w Dobrodzieniu 4 tys. zł. Rok wcześniej gmina Dobrodzień zafundowała swoim mundurowym radiowóz i alkotest. - Bezpieczeństwo mieszkańców mamy szczególnie na uwadze i jeśli możemy, to usprawniamy pracę policji - podkreśla Waldemar Czaja, wójt Zębowic. - Na ten cel pieniądze będą pochodziły z funduszu antyalkoholowego. Szef komisariatu w Praszce już pod koniec roku zwracał się z prośbą do trzech gmin, na terenie których działa komisariat (Gorzowa Śl., Rudnik i Praszki) o przeznaczenie w budżecie na 2004 pieniędzy na ta zwaną "rzeczówkę", czyli m.in. paliwo, materiały piśmienne, tusz do drukarek. - W pierwszym półroczu 2003 roku mogliśmy jeździć tylko dzięki wsparciu gmin - mówi kom. Tadeusz Mucha, szef komisariatu w Praszce. - W 2003 roku Praszka przekazała nam pięć tysięcy złotych., Gorzów Śląski sześć, a Rudniki trzy tysiące. Dla gminy 5 tysięcy to nie jest zawrotna suma, a nam pozwoli na przetrwanie najtrudniejszych tygodni. - "Bezpieczeństwo publiczne" jest jednym z zadań własnych gminy - zaznacza kom. Mucha. Zgodnie z nową ustawą policja może liczyć na wsparcie firm ubezpieczeniowych. - Problem w tym, że w powiatach są tylko oddziały firm ubezpieczających, więc znowu trzeba by było zwracać się do województwa - mówi podinsp. Kazimierz Baran, komendant powiatowy w Oleśnie. - W efekcie tak naprawdę możemy liczyć tylko na nasze samorządy. (NTO - Jom)
- Życzmy sobie dużo zdrowia ... Od 1 stycznia 132 gabinety podstawowej opieki zdrowotnej w naszym województwie, zatrudniające 300 lekarzy, będą zamknięte. Oznacza to, że około pół miliona mieszkańców zostanie pozbawionych wybranego przez siebie wcześniej lekarza i w razie choroby - od dzisiaj - będzie musiało się udać po pomoc na izbę przyjęć do najbliższego szpitala. Medycy, którzy nie przystąpili do konkursu ani do rokowań, stali się już bezrobotnymi, gdyż ich umowy z funduszem były ważne tylko do 31 grudnia minionego roku. Jednocześnie pracę straciły zatrudniane przez nich pielęgniarki i rejestratorki.
W sylwestra rano dyrektorzy siedmiu publicznych zoz-ów: z Krapkowic, Nysy, Głuchołaz, Prudnika, Olesna, Kluczborka i Głubczyc podpisali z opolskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia porozumienie w sprawie zorganizowania świadczeń z zakresu podstawowej opieki na tych terenach, gdzie mieszkańcy zostaną jej pozbawieni. Fundusz przekaże im na to oddzielne środki. Natomiast pozostałe zoz-y, które nie mają zapisanej podstawowej opieki zdrowotnej w swoim statucie, będą współpracować na zasadzie podwykonawstwa z tymi jednostkami, które porozumienie zawarły. W praktyce oznacza to, że pacjenci, którym zamknięto przychodnie, będą musieli szukać lekarza w izbie przyjęć szpitali powiatowych. Pacjenci, którzy "utracili" swojego lekarza, mogą też, według zapewnień funduszu, udać się po pomoc do najbliższego lekarza poz z niepublicznego zakładu, który podpisał kontrakt z NFZ. Za każdą taką wizytę fundusz ma medykowi zapłacić 15 złotych. Członkowie Stowarzyszenia Lekarzy POZ Opolszczyzny twierdzą, że rozważali możliwość przyjmowania pacjentów - od 2 stycznia - za darmo. Okazało się jednak, iż jest to niemożliwe. - Obliczyliśmy, że musielibyśmy tylko za styczeń wyłożyć z naszych kieszeni, a jest nas czworo lekarzy, łącznie 30 tysięcy złotych, po to, aby móc leczyć ludzi za darmo - twierdzi dr Adam Tomczyk, wiceprezes stowarzyszenia, który prowadzi z kolegami NZOZ Praktykę Lekarzy Rodzinnych "Medica" w Leśnicy. - A na to nas niestety nie stać. Poza tym, jak się okazuje, musielibyśmy i tak płacić podatki, gdyż urząd skarbowy naliczałby je nam na podstawie średniej z ubiegłorocznych zarobków. Lekarze, którzy nie mają już umowy z funduszem, nie mogliby też kierować pacjentów na bezpłatne badania laboratoryjne, do szpitala czy do specjalisty. Za wszystko chory musiałby płacić z własnej kieszeni. - Zaproponowano nam tylko, że w drodze wyjątku fundusz może nam zezwolić na wystawianie refundowanych recept, ale to my musimy się zwrócić z taką prośbą - dodaje dr Tomczyk. - Poza tym recepty to nie wszystko, one nie wystarczą do prowadzenia lekarskiej działalności... Samodzielny Publiczny ZOZ w Nysie jest jednym z siedmiu, który podpisał porozumienie z NFZ na świadczenie podstawowej opieki, gdyż ma ją w swoim statucie. - Będziemy pacjentów przyjmować w izbach przyjęć szpitali w Nysie i Paczkowie - wyjaśnia Norbert Krajczy, dyrektor ZOZ w Nysie. - W tym celu uruchomiłem dodatkowe dyżury. Zaznaczam jednak, że nie mamy takiej możliwości, aby wysyłać naszych lekarzy do pacjentów do domu. Jeśli np. w Kamienniku ktoś będzie wymagał poważnej interwencji, to pojedzie do niego karetka z oddziału ratunkowego. Natomiast, jeśli to będzie ból gardła, niestrawność czy też pacjentowi skończy się recepta i będzie potrzebował nowej, to musi on sam do nas dojechać. Na terenie Nysy, Paczkowa i Otmuchowa pacjenci, zdaniem doktora Krajczego, jeszcze jakoś sobie poradzą. Natomiast w najgorszej sytuacji znajdą się mieszkańcy Skoroszyc, Kamiennika i Korfantowa, gdyż stamtąd do Nysy czy Paczkowa jest do pokonania od 20 do 30 kilometrów. - Cały czas myślimy i wierzymy, że sytuacja wróci do normalności i obie strony się dogadają - dodaje dyrektor nyskiego ZOZ. Od nowego roku część ubezpieczonych straciła swojego lekarza, do którego mogła pójść w każdej chwili. Ale są wśród nich też osoby np. nie wychodzące z domu, przykute do łóżka, do których to lekarz musiał się udać. - Mamy dużo pacjentów leżących - podkreśla dr Tomczyk. - Takich wizyt składaliśmy po osiemdziesiąt w miesiącu. - Kto im teraz da zastrzyk, co robiły nasze pielęgniarki, wymieni cewnik, kroplówkę? Przecież nie zrobi tego lekarz ze szpitala... Medycy ze stowarzyszenia przyznają, że też do ostatniej chwili mieli nadzieję na zawarcie porozumienia z funduszem, czekali na zmianę warunków, ale do tego nie doszło. Na spotkaniu, które odbyło się dzień przed sylwestrem, przegłosowali też decyzję, że nie zgodzą się na żadne podwykonawstwo ani podkontrakty. - Czy Warszawa jest rzeczywiście ślepa, nieczuła na tragedie ludzkie? - pyta dr Tomczyk. - Buta i arogancja władz jest zatrważająca. Przeraża nas, jak się oszukuje ludzi, że mają zapewnioną opiekę, ale życie to zweryfikuje. Gdzie szukac w naszym powiecie pomocy lekarza rodzinnego : Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej ESCULAP - Dobrodzień, ul. Moniuszki 2, tel. 034-3575275 Zespół Opieki Zdrowotnej, Olesno, ul. Klonowa 1, tel. 034/358-28-55 (NTO - Małgorzata Fedorowicz)
- Znowelizowany kodeks pracy
... z Teresą Rynkiewicz, zastępcą okręgowego inspektora pracy w Opolu - Od pierwszego stycznia obowiązuje znowelizowany kodeks pracy. Co się w nim zmieniło w porównaniu ze starym? - Zmian jest dużo. Część z nich wchodzi w życie 1 stycznia, a część z dniem wejścia do Unii Europejskiej. Pewne rzeczy zostały dopracowane, a pewne dopiero wprowadzono do kodeksu pracy. M.in. jest to sprawa dyskryminacji. Wcześniej już była, ale teraz jest dokładnie opisana. - Czego pracodawca nie może robić, żeby nie łamać prawa? - Nie można dyskryminować pracownika ze względu na: płeć, wyznanie, niepełnosprawność, przynależność partyjną czy związkową, przekonania polityczne, a także orientację seksualną. Nie można też dyskryminować ze względu na zatrudnienie osoby na czas określony lub nieokreślony, a także na pełny bądź niepełny czas pracy. Takie sytuacje wcześniej się zdarzały. - Jeśli pracownik poczuje się dyskryminowany, będzie mógł wystąpić do sądu o odszkodowanie? - Ma prawo do odszkodowania w wysokości nie mniejszej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. - Jakie jeszcze zmiany wejdą w życie? - Wprowadzono definicję mobbingu i molestowania seksualnego. Na pracodawcę nałożono obowiązek takiego działania, by nie dochodziło w jego zakładzie do mobbingu. - Co to takiego ten mobbing? - To działanie lub zachowanie skierowane przeciwko pracownikowi polegające na uporczywym lub długotrwałym nękaniu albo zastraszaniu pracownika. Działanie to może wywoływać u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, poniżenie lub ośmieszenie. - Czy zmienia się coś w kwestii urlopów? - Od stycznia pracownicy będą mieli prawo do urlopu już po przepracowaniu pierwszego miesiąca. Nie trzeba więc czekać sześciu miesięcy, jak to było do tej pory. - Według pani wprowadzone zmiany są korzystniejsze dla pracowników czy pracodawców? - Trudno to ocenić, pokaże to dopiero życie. - Czy w związku z wprowadzeniem zapisów o dyskryminacji i mobbingu można się spodziewać większej ilości skarg kierowanych do inspekcji pracy oraz zwiększenia liczby pozwów w sądach? - Obawiam się, że w sprawach mobbingu i molestowania nie będzie zbyt wiele pozwów. Do tej pory też nie było znacznej liczby spraw z tym związanych. ( NTO - Maciej T.Nowak )
- Oleskie siostry groza protestem ... Pielęgniarki i położne zapowiedziały, że odejdą od łóżek pacjentów, jeśli starostwo nie spełni ich żądań. Siostry tuż przed świętami ostrzegły starostę Jana Kusa o planowanym strajku ostrzegawczym. Postawiły postulaty. W liście do Kusa napisały: "Żądamy: natychmiastowej finansowej pomocy dla szpitala (uregulowania bieżących należności wobec dostawców); do 15.01.04. r. wypłaty pielęgniarkom i położnym zaległych wynagrodzeń z tytułu "ustawy 203" za 2001 rok (4 miesiące); ustalenia terminów wypłaty zaległości za lata 2002 i 2003; odpowiedzi na pytania z dnia 02.12.2003 r."
List i żądania to przede wszystkim reakcja na to, że - ich zdaniem - Jan Kus prowadzi wobec nich politykę arogancji. - Drugiego grudnia podczas spotkania z panem starostą przekazałyśmy na jego ręce prośbę o udzielenie odpowiedzi na dziesięć istotnych pytań, które dotyczyły oleskiego szpitala oraz regulacji należnych nam zaległości płatniczych. Umówiliśmy się, że po dwóch tygodniach otrzymamy odpowiedzi. Nie doczekałyśmy się... - wyjaśnia Ewa Garncarek, pielęgniarka ze stacji dializ, szefowa miejscowego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który w szpitalu w Oleśnie skupia ponad 140 pracowników. Jak wyjaśnia Garncarek, jeśli władze powiatowe nadal będą lekceważyły pielęgniarki i położne z oleskiego szpitala, do strajku przystąpi kilkadziesiąt z nich. - Nie chcę teraz zdradzać szczegółów, ale zapewniam, że strajk będzie przebiegał tak, aby pacjenci mieli zapewnione stuprocentowe bezpieczeństwo - tłumaczy Ewa Garncarek. - Będzie to strajk ostrzegawczy, ale jeśli i on nic nie zmieni, dojdzie do poważnego zaostrzenia naszego protestu - dodaje. Starosta Jan Kus zdziwił się, gdy usłyszał, że miał pisemnie odpowiedzieć na pytania, które pielęgniarki i położne zadały mu 2 grudnia. - Rozmawiałem wówczas z pielęgniarkami i położnymi przez ponad dwie godziny, odpowiedziałem na wszystkie pytania. Ale skoro związek życzy sobie pisma w tej sprawie, to jak najszybciej je przygotuję i przekażę przedstawicielom protestujących - powiedział nam wczoraj Kus. Starosta stwierdził też, że w sprawie żądań, które zostały spisane w przedświątecznym liście, rozmowy będzie prowadziła dyrekcja Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oleśnie. - Zwrócę się z taką prośbą do dyrektora szpitala, gdyż od piątego do dziewiętnastego stycznia będę na leczeniu sanatoryjnym - wyjaśniał Kus. Starosta zapowiedział, że wraz z dyrekcją ZOZ-u po zakończeniu formalności dotyczących przyszłorocznego kontraktu, zażądają od Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Skarbu Państwa zasądzonych na rzecz pracowników szpitala należności. - Tylko z tytułu tak zwanej ustawy 203 należy nam się kwota 3,6 miliona złotych plus odsetki, czyli razem około pięciu milionów złotych - wylicza. - Jeśli jednak przeciągałaby się egzekucja, będziemy chcieli z pracownikami Zespołu Opieki Zdrowotnej podpisać porozumienia układowe, w których określilibyśmy harmonogram wypłat należności. Na pytanie, czy dojdzie do styczniowego strajku, odpowiedział: - Mam nadzieję, że nie. Zależy mi na tym, aby porozumieć się ze związkiem i doprowadzić do realizacji należnych pracownikom zaległości. Andrzej Prochota, dyrektor naczelny Zespołu Opieki Zdrowotnej w Oleśnie: - Będę rozmawiał ze związkiem również o tym, w jaki sposób w przyszłym roku będzie funkcjonował szpital w ramach nowego kontraktu. Liczę też na to, że pielęgniarki nie odejdą od łóżek. ( NTO - Tomasz Krawczyk)
|